Tydzień VIII – Mary Shelley, „Frankenstein”

Trudno o drugą tak skrzywdzoną przez popkulturę książkę, jak Frankenstein właśnie. Napisana na początku XIX wieku przez angielską pisarkę Mary Shelley powieść w kolejnym stuleciu została tak niemiłosiernie przetworzona, zwłaszcza przez mnożące się jak kurz na czarnym blacie ekranizacje filmowe, z których prawie żadna nie przedstawia jakiejkolwiek wartości artystycznej, że z literackiego pierwowzoru w powszechnej świadomości zostało niewiele.
Tymczasem Frankenstein to nie tylko kamień milowy – i węgielny zarazem! – w historii literatury sci-fi, ale przede wszystkim wciąż aktualna i porażająca swą dramaturgią opowieść o odrzuceniu, samotności, antycznej w swym ciężarze winie i przeraźliwie dotkliwej pokucie, o odpowiedzialności i granicach człowieczeństwa, wreszcie o możliwościach człowieka i cierpieniu, które nie zna granic.
Jeśli więc wydaje Wam się, że cokolwiek wiecie o Frankensteinie – i Frankensteinie – natychmiast o tym zapomnijcie i zabierzcie się za lekturę powieści Mary Shelley…

Czytaj dalej

Reklamy

Tydzień IV – Aleksander Dumas, „Trzej muszkieterowie”

Sam się dziwię jak to się stało, że przez te wszystkie lata pochłaniania książek nigdy nie przeczytałem Trzech muszkieterów. Co prawda sama historia – tak mniej więcej – była mi znana: że muszkieterowie, że Atos, Portos, Aramis i d’Artagnan, że Milady, Rochefort i Richelieu, że „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego” i powieść płaszcza i szpady, że pościgi, pojedynki i przygoda, ale wszystko to tak naprawdę było koślawym remiksem obejrzanych filmów (raczej gorszych, niż lepszych), obiegowych opinii i rozmaitych tekstów kultury, które wpisując się w recepcję powieści Dumasa wyrządzały jej więcej krzywdy, aniżeli działały na jej korzyść. Chlubnym wyjątkiem jest tu fenomenalna powieść Reverte’a Klub Dumas, która składa wspaniały hołd Muszkieterom, ale do niej jeszcze w naszym zestawieniu dojdziemy.

Czytaj dalej