Tydzień II – Franz Kafka, „Proces”

Ktoś musiał zrobić doniesienie na Józefa K., bo mimo że nic złego nie popełnił został pewnego ranka po prostu aresztowany.

Pisałem coś ostatnio o pierwszym zdaniu, prawda? No to teraz mamy rozpoczęcie w jeszcze bardziej poruszającym stylu – nie wiem jak Was, ale mnie ono uderza do głębi i na wskroś. Nieważne, czy autor igra sobie tylko z nami, celowo mamiąc nas tym, że Józef K. „nic złego nie popełnił”, żebyśmy mogli mu później kibicować, czy faktycznie K. jest niewinny – w co, swoją drogą, chcę wierzyć. Ważne, że takie rozpoczęcia uderza w zakorzenione gdzieś z tyłu mojej głowy lęki, strachy i obawy – że przyjdzie chwila, kiedy będę zupełnie bezradny, kiedy nic nie będę mógł zrobić, a rzecz, z którą przyjdzie mi się mierzyć, będzie nie tylko ponad moje siły, ale też zupełnie jej nie zrozumiem – swoją drogą: czy nie macie tak każdego dnia?
Czytaj dalej

Reklamy