Tydzień IX – George Orwell, „Rok 1984”

Rok 1984O Roku 1984 Orwella napisano już chyba wszystko – powieść uznawana jest z jednej strony za klasykę sci-fi, z drugiej za jedną z najcelniejszych antyutopii i wizji świata przyszłości. Próbowano ją analizować na wszelkie możliwe sposoby, niejednokrotnie zarzucając jej brak jakichkolwiek wartości artystycznych, przyznając za to rolę politycznego credo samego Orwella. Jakiego by jednak dyskursu na jej temat nie uruchomić, jedno nie ulega wątpliwościom – mało która XX-wieczna powieść wywołała tak duże poruszenie wśród czytelników i jest przywoływana przy komentowaniu absurdów rzeczywistości współczesnego świata tak często, jak historia Winstona Smitha właśnie. Co prawda dla wielu jest to „tylko” kolejna lektura szkolna, dla innych jedynym skojarzeniem z powieścią Orwella jest zaś wciąż nośne hasło „Wielkiego Brata” (choć coraz rzadziej już chyba konotowanego z nieszczęsnym programem TVN-u), niemniej warto samemu określić swój stosunek do tej historii – psiocząc na mocno toporny miejscami styl, jakim posługuje się Orwell, łatwo można się dać ponieść samej historii.
Opowiedzianej z niezwykłą konsekwencją i świadomością tego, jaki ma być jej wydźwięk. Inna sprawa, że sam Orwell chyba nie miał świadomości, jak pod wieloma względami trafna okaże się być jego wizja…

Czytaj dalej

Reklamy

Tydzień VIII – Mary Shelley, „Frankenstein”

Trudno o drugą tak skrzywdzoną przez popkulturę książkę, jak Frankenstein właśnie. Napisana na początku XIX wieku przez angielską pisarkę Mary Shelley powieść w kolejnym stuleciu została tak niemiłosiernie przetworzona, zwłaszcza przez mnożące się jak kurz na czarnym blacie ekranizacje filmowe, z których prawie żadna nie przedstawia jakiejkolwiek wartości artystycznej, że z literackiego pierwowzoru w powszechnej świadomości zostało niewiele.
Tymczasem Frankenstein to nie tylko kamień milowy – i węgielny zarazem! – w historii literatury sci-fi, ale przede wszystkim wciąż aktualna i porażająca swą dramaturgią opowieść o odrzuceniu, samotności, antycznej w swym ciężarze winie i przeraźliwie dotkliwej pokucie, o odpowiedzialności i granicach człowieczeństwa, wreszcie o możliwościach człowieka i cierpieniu, które nie zna granic.
Jeśli więc wydaje Wam się, że cokolwiek wiecie o Frankensteinie – i Frankensteinie – natychmiast o tym zapomnijcie i zabierzcie się za lekturę powieści Mary Shelley…

Czytaj dalej

Tydzień III – William Szekspir, „Hamlet”

Niech ryczy z bólu ranny łoś,
Zwierz zdrów przebiega knieje,
Ktoś nie śpi, aby spać mógł ktoś.
To są zwyczajne dzieje.

Dziś – wyjątkowo – zaczynamy nie od pierwszego zdania, a od poetyckiego czterowiersza wypowiadanego przez księcia Hamleta w 2 scenie aktu III. To chyba najbardziej poetycka wypowiedź w całej tragedii, która na długo po zakończeniu lektury dźwięczy w uszach. Co ciekawe, w oryginale pojawia się nie łoś, a jeleń, ale poetyka przekładu dopuszcza takie zmiany.
Czytaj dalej