Tydzień IX – George Orwell, „Rok 1984”

Rok 1984O Roku 1984 Orwella napisano już chyba wszystko – powieść uznawana jest z jednej strony za klasykę sci-fi, z drugiej za jedną z najcelniejszych antyutopii i wizji świata przyszłości. Próbowano ją analizować na wszelkie możliwe sposoby, niejednokrotnie zarzucając jej brak jakichkolwiek wartości artystycznych, przyznając za to rolę politycznego credo samego Orwella. Jakiego by jednak dyskursu na jej temat nie uruchomić, jedno nie ulega wątpliwościom – mało która XX-wieczna powieść wywołała tak duże poruszenie wśród czytelników i jest przywoływana przy komentowaniu absurdów rzeczywistości współczesnego świata tak często, jak historia Winstona Smitha właśnie. Co prawda dla wielu jest to „tylko” kolejna lektura szkolna, dla innych jedynym skojarzeniem z powieścią Orwella jest zaś wciąż nośne hasło „Wielkiego Brata” (choć coraz rzadziej już chyba konotowanego z nieszczęsnym programem TVN-u), niemniej warto samemu określić swój stosunek do tej historii – psiocząc na mocno toporny miejscami styl, jakim posługuje się Orwell, łatwo można się dać ponieść samej historii.
Opowiedzianej z niezwykłą konsekwencją i świadomością tego, jaki ma być jej wydźwięk. Inna sprawa, że sam Orwell chyba nie miał świadomości, jak pod wieloma względami trafna okaże się być jego wizja…

imagesDziś gdy myślimy o posępnej wizji przyszłości, w pierwszej kolejności na myśl przychodzi nam właśnie powieść Orwella – wyobraźnia pisarza w budowaniu futurystycznego świata jest naprawdę imponująca i doskonale gra na strachu jednostki przed aparatem władzy. To bowiem, co do mnie przemawia dziś w największym stopniu podczas lektury książki, to osamotnienie jednostki i jej całkowite wyalienowanie ze struktur społecznych, ukazanych tu co prawda w skrajnej sytuacji, niemniej pewne sprawy tyczą się fundamentalnych dla ludzkiej natury kwestii.
Gdy się bowiem przyjrzeć Winstonowi bliżej okaże się, że to przecież klasyczna figura bohatera z platońskiej jaskini, który nagle „przejrzał na oczy” i zobaczył, że cienie na ścianie to tylko odbicie prawdziwej rzeczywistości. Niestety, próba wyzwolenia kończy się dlań upadkiem, znajdującym odzwierciedlenie w sławetnym zdaniu wieńczącym książkę (uwaga – SPOILER!) – „Kochał Wielkiego Brata”, ale same zmagania z nieuchronnością losu przywodzą na myśl największych bohaterów naszej kultury – od Edypa i Odyseusza zaczynając.
Jest to wreszcie opowieść o potrzebie miłości i o miłości niespełnionej, o szaleństwie i iluzji wolności, o głębokiej samotności i jeszcze głębszej potrzebie nadania sensu własnemu życiu. Orwell nie pozostawia nam jednak złudzeń – człowiek przegrywa walkę w każdym aspekcie swojego istnienia i z tym głębokim pesymizmem czytelnik musi sobie jakoś poradzić…

John Hurt i Richard Burton w filmowej adaptacji powieści Orwella z... 1984 roku

John Hurt i Richard Burton w filmowej adaptacji powieści Orwella z… 1984 roku

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s