Tydzień IV – Aleksander Dumas, „Trzej muszkieterowie”

Sam się dziwię jak to się stało, że przez te wszystkie lata pochłaniania książek nigdy nie przeczytałem Trzech muszkieterów. Co prawda sama historia – tak mniej więcej – była mi znana: że muszkieterowie, że Atos, Portos, Aramis i d’Artagnan, że Milady, Rochefort i Richelieu, że „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego” i powieść płaszcza i szpady, że pościgi, pojedynki i przygoda, ale wszystko to tak naprawdę było koślawym remiksem obejrzanych filmów (raczej gorszych, niż lepszych), obiegowych opinii i rozmaitych tekstów kultury, które wpisując się w recepcję powieści Dumasa wyrządzały jej więcej krzywdy, aniżeli działały na jej korzyść. Chlubnym wyjątkiem jest tu fenomenalna powieść Reverte’a Klub Dumas, która składa wspaniały hołd Muszkieterom, ale do niej jeszcze w naszym zestawieniu dojdziemy.


Tymczasem rzućmy okiem na samych Trzech muszkieterów – jakby nie patrzeć, jednej z najpopularniejszych książek w historii i – stosując dzisiejszą terminologię – prawdziwego megasuperbestsellera swoich czasów, napisanego przez bodaj najpopularniejszego pisarza XIX wieku – Aleksandra Dumasa.

Pamiętam, gdy byłem jeszcze czytelnikiem bardzo młodym, jak mój najstarszy brat zaczytywał się w Trzech muszkieterach – miał takie tanie wydanie, trzytomowe, z rysunkami bohaterów książki na okładce. Była to jego ukochana lektura, do której nikt nie miał dostępu – to były JEGO książki. Raz spróbowałem i oberwałem. Na następne podejście do Dumasa czekałem 20 lat.
Próbowałem odrzucić wszystkie wyobrażenia o tej historii i całe jej przedrozumienie – Atosa z twarzą  Reeda, Malkovicha, Sutherlanda czy nawet Macfaydena i wszystkie tego typu historie.
Zacząłem – jak zawsze – od początku:

W pierwszy poniedziałek kwietnia 1625 roku, miasteczko Meung wydawało się być tak wzburzone, jak gdyby hugenoci chcieli zrobić z niego drugą La Rochelle.

No i już jesteśmy w wirze pasjonujących zdarzeń! Później na arenę wkracza główny bohater historii – d’Artagnan (swoją drogą to nazwisko, nie imię!), szalony Gaskończyk, który stanie się motorem napędowym całej opowieści. Dalej mamy fenomenalną sekwencję podczas której pojawiają się trzej kolejni kluczowi bohaterowie – Atos, Portos i Aramis (tylko w takiej kolejności!) – d’Artagnan wpada kolejno na każdego z nich i z każdym umawia się na pojedynek. Ostatecznie żaden pojedynek miejsca mieć nie będzie, bo pojawią się gwardziści kardynała Richelieu, a to dopiero początek!
Oczywiście, są w całej tej – całkiem obszernej – historii miejsca słabsze, wyraźne płycizny narracyjne i wątpliwie rozłożone kompozycyjnie punkty ciężkości, całość czyta się jednak wspaniale – to rasowa przygoda w najwyższym wydaniu! Nie brakuje soczystego humoru, a losy czwórki przyjaciół – bo to przede wszystkim opowieść o przyjaźni! – naprawdę wciągają.

Rysunek Maurice’a Leloira (1894)

Nie można też nie wspomnieć o jednej z najciekawszych w literaturze postaci kobiecych – Milady de Winter, „dzięki której” trup ściele się gęsto – ma na koncie nie mniej ofiar, niż sami muszkieterowie. Siłą Trzech muszkieterów są bowiem przede wszystkim pełnokrwiste postacie i mistrzowskie łączenie fikcji z realnymi zdarzeniami – prawie każdy bohater ma swój historyczny pierwowzór, a przedstawiane zdarzenia mogłyby się wydarzyć. Styl Dumasa jest przy tym prosty — i genialny w swej prostocie, a to, jak charakteryzuje bohaterów, jest prawdziwym popisem literackiego kunsztu.
Majstersztykiem jest np. wprowadzenie do powieści pewnego bohatera:

Przed kominkiem stał człowiek średniego wzrostu, z twarzą wyniosłą i dumną, przenikliwymi oczami, szerokim czołem i wychudłą twarzą, którą przedłużała bródka i wąsy. Mimo swych trzydziestu sześciu lat, włosy, wąsy i brodę miał całkiem siwe. Człowiek ten, chociaż bez szpady, miał postawę wojownika, a jego bawole buty, jeszcze lekko pokryte kurzem, wskazywały, że jeździł konno.
Tym człowiekiem był Armand Jan Duplessis, kardynał de Richelieu, nie taki, jakim go nam przedstawiają: zgarbiony jak starzec, ze zgaszonym głosem, cierpiący jak męczennik, zagrzebany w fotelu, jakby we własnym grobie, żyjący tylko siłą swojego geniuszu i podtrzymujący walkę z Europą jedynie działaniem myśli, ale taki, jakim był w owym czasie.

W książce roi się także od iście filmowych scen – wspomniana już sekwencja „wpadania” d’Artagnana na muszkieterów, scena spotkania Atosa z Milady (genialna) czy rewelacyjna sekwencja w La Rochelle.
Ale, ale – dość gadania! Literaturę powinno się przede wszystkim czytać, a dopiero potem o niej dysputować, dlatego kto żyw, Muszkieterów w dłoń i do czytania!
Emocje gwarantowane!

Warto dodać, że Muszkieterowie – z racji kolosalnej popularności – doczekali się kontynuacji: w 1845 roku wydano Dwadzieścia lat później, a w latach 1847-1850 wyszedł Wicehrabia de Bragelonne.

NOTKA

Kto? – Aleksander Dumas ojciec
Co? – Trzej muszkieterowie
Kiedy?1844
Czas akcji – 1 poł. XVII wieku
Miejsce akcji – Francja, Anglia

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s